sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 2

Rano byłam nie przytomna. Dlaczego szkoła musi zaczynać się o tak wczesnej porze? Nie może się zaczynać o nie wiem... może o 13? I kończyć o 15. Tak dwie godziny i spokój. Mogę tylko pomarzyć prawda? Wstałam z łóżka i poszłam wyciągnąć mój dzisiejszy strój. Zdecydowałam się na czarne rurki i jakąś za dużą bluzę. Nie mogłam przestać myśleć o wczorajszym wieczorze. Dlaczego oni musieli mieszkać z nami? Mają też innych ochroniarzy, więc dlaczego akurat mój tata? Chciałabym jechać do mamy. Mieszka w Ameryce i ma dużą firmę modelingową. Brałam udział w paru sesjach ale to nie dla mnie. Moją pasją jest taniec i gimnastyka artystyczna. Pamiętam moje pierwsze zawody. Tata był nimi bardziej przejęty niż ja. Cały czas mówił mi że będzie dobrze i że mam wierzyć w swoje możliwość bo to moja wiara poprowadzi mnie do zwycięstwa. Miałam wtedy 9 lat. Kiedy denerwuje się zawodami lub innymi sprawami przypominam sobie słowa taty. Poprawiają mi one humor i dają wiarę że mogę coś zrobić dobrze, że...tata we mnie wierzy, że zawsze będzie ze mną. Otarłam łzy, które nawet nie wiem kiedy zaczęły mi lecieć po policzkach. Zeszłam na dół w celu zjedzenia jakiegoś śniadania. Zrobiłam sobie płatki i szybko je zjadłam. Zostało mi jeszcze 10 minut do przyjścia mojej przyjaciółki Jordan. Jest ona ze mną zawsze. W końcu przyjaźnimy się od 9 lat. Długo prawda? Nadal nie mogę uwierzyć że spotkałam kogoś takiego jak ona. Moje rozmyślnia przerwał mi dzwonek do drzwi. Wzięłam po drodze torbę i ubrałam moje trampki. Jordan czekała na mnie i się uśmiechała. Przywitałyśmy się jak zawsze buziakiem w policzkek i udałyśmy się w stronę szkoły.
                           ***
Weszłyśmy do budynku i od razu wszyscy na nas spojrzeli. Nie powiedziałam wam jednego ja i Jordan jesteśmy tak zwanymi popularsami. Wiem że to dziwne, ale da się do tego przyzwyczaić, a z biegiem czasu nawet polubić. Po wejściu poszłyśmy do naszych a szafek. Tak są obok siebie. Niechętnie wzięłam podręcznik od historii i odwróciłam się do przyjaciółki zamykając drzwiczki.
-pośpiesz się-trąciłam ją lekko w ramię
-już kończe-powiedziała malując swoje usta błyszczykiem. Westchnęłam i po paru minutach poszłyśmy do klasy. Usiadłyśmy na końcu klasy i wyjęłam książki przygotowując się do lekcji. Pomimo tego, że byłam uważana raczej za dziewczyne, która woli się bawić niż uczyć moje oceny nie były najgorsze. Chwilę później do klasy wszedł nauczyciel.
-dzień dobry- powiedział siadając przy swoim biurku. Zaczął sprawdzać  obecność, dlatego przestałam go słuchać.  Chciałam być w domu i dalej spać. Zapowiada się długi dzień..

***********************************
Jeśli ktokolwiek to czyta (w co wątpie) niech napisze chociaż "czytam" w komentarzu. Dziękuję..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz