Rozdział 1
Hej nazywam się Emma. A dokładniej Emma Huggins. Jestem córką
Paula Hugginsa. Tak tego… Córka ochraniarza zespołu One Direction, za którym szaleje
miliony dziewczyn. Szczerze powiedziawszy nigdy ich nie spotkałam. Nawet nie
wiem czy chce ich poznać. Na pewno każda z was się zastanawia dlaczego, prawda?
Sama nie wiem… Mojego taty nie ma całymi dniami. Wydaje mi się, że to wszystko
przez One Direction. Tak wiem… może i jestem egoistką, ale tęsknie za tatą jak
każda normalna córka. Ojciec nie ma dla mnie wystarczająco dużo czasu, a ja… ja
tęsknie za nim. Gdy byłam mała tata nie spuszczał mnie z oczu. Zawsze razem
chodziliśmy do parku, na lody lub w inne różne miejsca. Potem trochę podrosłam
i zaczęłam się buntować. Kłóciłam się z nim, nie przestrzegałam zasad i ogólnie
byłam jak to lekko ująć? O już wiem… nieprzyjemna. Chciałabym się cofnąć w
czasie i zmienić to. Teraz mam 16 lat i siedzę sama w moich czterech ścianach. Zapisując
w jakimś głupim zeszycie moje przemyślenia. Nie mam już siły. Spojrzałam na
wyświetlacz mojego telefonu, aby
sprawdzić godzinę. 21:48 i nie odczytany sms od… taty. Więc: ,, będę w domu
około 22 przyjadę z chłopakami wyjaśnię ci jak już będziemy. Kocham cię. Tata”.
Nie odpisałam nic. Dlaczego, dlaczego on mi to robi? Może jeszcze jak przyjadą
to mi powie, że będą z nami mieszkać dla ich bezpieczeństwa? Wtedy chyba… nie
wiem co. Na pewno bym się wkurzyła. Zobaczymy. Ale żyjmy teraźniejszością, a
nie przyszłością. Co ma być to będzie. Nie zmienię tego. Nawet jeśli mieliby z
nami zamieszkać to co ja bym miała do powiedzenia? No właśnie nic. Dobra mam
jeszcze… 5 minut do przyjazdu taty. Zeszłam na dół i poszłam do kuchni zrobić
sobie ciepłą herbatkę. Gdy gotowała się woda słyszałam za sobą brzdęk kluczy, a
potem otwieranych drzwi. Nie reagowałam zawzięcie mieszałam cukier, który
wsypałam do ciepłego napoju.
-Emma jesteśmy-krzyknął mój uradowany tatuś
-już idę-zawołałam i poszłam się z nimi przywitać.
-chłopcy poznajcie Emmę, moją córkę, o której wam tyle
opowiadałem, Emma poznaj chłopców, Liama, Nialla, Louisa, Harrego oraz Zayna.
-hej-powiedziałam jak najmilej mogłam i wymusiłam uśmiech
-cześć-odpowiedzieli chórkiem
z uśmiechem na twarzy. Tak to co widziałam na ich twarzach nazywano szczerym
uśmiechem.
-a więc pewnie jesteś ciekawa dlaczego oni tu są, prawda?- zapytał
się mnie
-no wiesz może tak
ociupinke
-więc, chłopcy będą przez pewien czas…- przerwałam mu
wiedziałam co chce mi powiedzieć
-mieszkać z nami?
-tak skąd wiesz- mój tata był naprawdę zdziwiony tym, że sama
zgadłam
-jesteś przewidywalny- zaśmiałam się, a oni razem ze mną
-no dobrze ja zaprowadzę chłopców do ich pokoi, ok.?
-tak przecież jestem już dużą dziewczynką
-wiem o tym myszko- pocałował mnie w czoło i nazwał
pieszczotliwie tak jak kiedyś. Sprawiło mi to wielką przyjemność. Może tego nie
ukazuje, ale ja naprawdę bardzo go kocham. Poszłam do kuchni dopić herbatę, a
później udałam się na górę do łazienki po drodze zgarniając piżamę z pokoju. Umyłam
się i poszłam do mojego cieplutkiego łóżka. Trzeba się wyspać. Bo przecież
jutro do szkoły. Super. Nastawiłam jeszcze tylko budzik i udałam się do krainy
Morfeusza.
*********************************************************************************
a więc... jest pierwszy rozdział mam nadzieję, że wam się spodoba i będziecie tu zaglądać.
miłego czytania
Olgi4ever